Rozdział 6
*Oczami Dymitra Siedzieliśmy w aucie mojej ukochanej. Aktualnie staliśmy w korku. Po raz któryś z kolei czytałem ogłoszenie. Że też wcześniej na to nie wpadłem... Dopiero teraz do mnie dotarło, że na tym cholernym ogłoszeniu nie ma dokładnego adresu. Postanowiłem zadzwonić do tego Magnusa jeszcze raz. Znałem go z lektur, ale nigdy go nie widziałem. - O co chodzi?- jego tonie głosu był dość specyficzny, ale chyba lubił pomagać ludziom. -Hej. To ja Dymitr. Słuchaj, bo na tym ogłoszeniu nie ma dokładnego adresu. Więc gdzie się spotkamy? -Przypomnij mi o co chodziło? A zresztą mniejsza z tym. W którym miejscu jesteś dokładnie? -Aktualnie jestem w jakimś korku. Jestem Oplem Insygnią. Powinieneś od razu poznać. Nagle połączenie zostało przerwane. -Yyy Magnus! Oderwałem telefon od ucha i spoglądając na ekran zauważyłem, że Bane się rozłączył. Ten gościu wydawał się dość nie z tego świata, ale w sumie my też nie należeliśmy do świata ludzi. Dlatego mu zaufałem. Nagle w aucie w...