Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Rozdział 6

*Oczami Dymitra Siedzieliśmy w aucie mojej ukochanej. Aktualnie staliśmy w korku. Po raz któryś z kolei czytałem ogłoszenie. Że też wcześniej na to nie wpadłem... Dopiero teraz do mnie dotarło, że na tym cholernym ogłoszeniu nie ma dokładnego adresu. Postanowiłem zadzwonić do tego Magnusa jeszcze raz. Znałem go z lektur, ale nigdy go nie widziałem. - O co chodzi?- jego tonie głosu był dość specyficzny, ale chyba lubił pomagać ludziom. -Hej. To ja Dymitr. Słuchaj, bo na tym ogłoszeniu nie ma dokładnego adresu. Więc gdzie się spotkamy? -Przypomnij mi o co chodziło? A zresztą mniejsza z tym. W którym miejscu jesteś dokładnie? -Aktualnie jestem w jakimś korku. Jestem Oplem Insygnią. Powinieneś  od razu poznać. Nagle połączenie zostało przerwane. -Yyy Magnus! Oderwałem telefon od ucha i spoglądając na ekran zauważyłem, że Bane się rozłączył. Ten gościu wydawał się dość nie z tego świata, ale w sumie my też nie należeliśmy do świata ludzi. Dlatego mu zaufałem. Nagle w aucie w...

Rozdział 5

- Co Ty Mason opowiadasz?- zdziwiłam się mocno. Ale w jego oczach dostrzegłam panikę.  Popatrzyliśmy z Dymitrem na siebie. -Od dzisiaj mieszkasz z nami.- powiedział stanowczo Dymitr, a ja uśmiechnęłam się do niego z wdzięcznością. -Potem pójdę do czarownika, by spróbował sprawdzić dlaczego Cię ściga całe zło. Oczywiście pójdziemy wszyscy, ale ja umówię nas na wizytę. Wziął gazetę, która miała wszystkie oferty i razem z moją pomocą udało nam się namówić Masona na to by z nami zamieszkał.  Kiedy wróciliśmy do domu zamówiłam pizzę z podwójnym serem i z pieczarkami. Nie chciało mi się gotować. W tym samym czasie Dymitr przeglądał całą gazetę, siedział w swoim czerwonym fotelu obok kominka i czasami odbywał śmieszne rozmowy. W końcu, kiedy dotarł do ostatniej kartki znalazł to co szukał. Treść mówiła prosto i jasno: Jeśli potrzebujesz pomocy, czy wróżenia z kart-zadzwoń do mnie. Jeśli ściga Cię całe piekło to nie wahaj się. Umów się na spotkanie z Wielkim Czarownikiem Brooklyn...

Rozdział 4

Dymitr od rana był bardzo tajemniczy. Po południu zabrał mnie do restauracji, w której było pięknie. Całość była wykonana z drzewa. W środku były pnie drzew, które wychodziły przez dach.  Zamówiliśmy sobie pizzę i coca-colę. Ja byłam ubrana w zwykłą czarną sukienkę, która na plecach miała koronkę. Dymitr ubrał niebieskie spodenki przed kolano i zielony podkoszulek. Wyglądaliśmy jak zwyczajni ludzie... Kto by mógł wpaść na pomysł, że razem mordujemy wampiry? Pewnie nikt z tych obecnych tutaj. Nagle do restauracji wbiegł zdyszany Mason. Wyglądało na to jakby go ktoś gonił. Razem z Dymitrem zerwalismy się ze swoich miejsc w tym samym czasie. Popatrzyliśmy na siebie i w tym samym momencie lekko kiwnęliśmy do siebie głowami. Szybko wiedziałam co robić. Zadziałał instynkt. Podbiegłam do Masona. Wiedziałam, że Dymitr biegł za mną. On zabezpieczał tyły.. Działaliśmy tak zawsze i bylismy niepokonani. W końcu dobiegłam. Chwyciłam Masona za ramiona i lekkonim potrząsłam. -Mason?!Co się dz...

Rozdział 3

Po skończonym przygotowaniu obiadu drzwi frontowe się otworzyły, a przeznie przeszedł Dymitr i o dziwo za nim był Mason. Wiedziałam, że Dymitr jest zawsze opanowany i, że nie zrobi krzywdy Masonowi. Na szczęście się nie pomyliłam. Podałam chłopakom placki. Kiedy zjedli. Dymitr wyjaśnił mi, że wszystko sobie z Masonem wytłumaczył. Zaprosiłam Masona również na kolację. Ja nie potrzebowałam wyjaśnień dlaczego on żył. Po prostu cieszyłam się, że do mnie wrócił. Rozmawialiśmy na neutralne tematy. Kiedy było już ciemno Mason poszedł do swojego hotelu, a ja wyszłam na balkon. Była taka piękna i ciepła noc. Księżyc był w pełni na czarnym tle nieba. Było tak pięknie. Ja byłam z moim Dymitrem. Mój Mason żyje, nie ważne jakim wampirem jest, ale żyje. Może teraz wszystko będzie szło po naszej myśli? Może już nie będziemy mieli problemów? Zaplątana w swojch myślach nawet nie zauważyłam, kiedy Dymitr usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. -Roza..- zwrócił moją uwagę całkowicie na jego osobę ...

Rozdział 2

Dymitr szedł w naszym kierunku. Szedł jak tornado. Brakowało tylko w oddali piorunów, choć w zasadzie w jego oczach zauważyłam iskry... Nagle porwał Masona do góry za kołnierzyk od koszuli... To wyglądało niczym komedia. Dymitr z natury był wysoki a Mason nie był zbyt wiele większy ode mnie. Dymitr napiął wszystkie mięśnie, że aż mu żyły było widać... nie mogłam wyksztusić żadnego slowa. -Coś za jeden?- warknął ciskając w niego morderczy wzrok. Gdyby wzrok umiał zabijać wampiry to Mason już dawno, by umarł. -Mason Ashford... -Nie wieże Ci! Ty... Nie żyjesz... I wymierzył mu prawego sierpowego... Nie mogłam już dużej na to paczeć. To było słodkie, że Dymitr był zazdrosny, ale nie kosztem Masona. Tyle co go odzyskałam... -Dymitr, to na serio on.  Chciałam do niego dotrzeć. Ale tylko mnie odepchnął. Tylko, albo aż odepchnął. Grunt pod nogami mi się odsunął. No tak nadal byłam mokra od wody tak jak i Mason i nadal byliśmy blisko wody. Kiedy już znowu miałam wlecieć do wody...

Rozdział 1

Minął już rok odkąd Lissa przemieniła Dymitra w dhampira... Rok odkąd ponownie dał nam szansę. Nazywam się Rosemarie Hathaway. Kocham Dymitra całą sobą. Co za ironia losu. Moja przyjaciółka jest królową i całe najgorsze zło ściga ją non stop, ale ja zwykła Hathaway jestem jej strażniczką. Tak, dobrze myślicie..  Życie zwyczajnie ma aż za dobre poczucie chumoru w stosunku do mojego życia... Biegłam właśnie przez las z słuchawkami w uszach. Kompletnie się zamyśliłam. Zwykle przed śniadaniem lubię sobie zrobić trening.. Nie chcę wyjść z wprawy. Nie chce być gorsza od Dymitra, który nadal swobodnie czasami rozkłada mnie na macie. Nie mogę go zawieść. Nagle poczułam jak ktoś na mnie wpada. Akurat biegłam obok małego jeziorka. Dokładniej mówiąc byłam na mostku, który biegł pezez środek tego strasznie pięknego zbiornika wodnego. Ten ktoś, albo ja.. Sama nie wiem kto na kogo wpadł... Nagle zachwiałam się na nogach. Jeszcze ten ktoś poleciał na mnie mocniej, chyba też stracił r...

Prolog

Biegłem coraz szybciej...Wszystko mi się rozmazywało przed oczami. Byłem ciekawy jakim cudem jeszcze nie wpadłem w drzewo. Czułem wewnętrzną potrzebę napicia się krwi... Jej krwi... Kiedy znalazłem się w domu, w którym ją zamknąłem, poczułem dziwne uczucie, ale nie wiedziałem jak je określić. Wszedłem przez jedne drzwi na kod, potem przez drugie. Znalazłem się w pokoju, który był bez klamek. Na sofie w salonie leżała ona.. To jej krwi pragnąłem... Mała, szczupła, niesamowicie seksowna nastolatka, której grube, bujne, praktycznie czarne włosy przypominały jedwab. Była taka krucha, a jednocześnie sprawiała, że robiło mi się ciepło na duszy, jak była blisko. Potrafiła zadać śmiertelny cios, przecież sam ją tego nauczyłem. Potrafiła mnie kochać całym sercem, a ja tego nie zauważałem. Teraz, po prostu oddalałem te wszystkie uczucia. Rzucałem je w kąt, trzepałem jak taką nieznośną muchę, która bzęczy nad uchem.  To ją chciałem zabić.. Chciałem to zrobić nawet w tej chwili, ale... Pr...