Rozdział 7
* Oczami Dymitra ciąg dalszy
Magnus poklepał mnie po ramionach i wstał. Podszedł do Rose.
- Dymitrze, nie wiem czy wiesz, ale w Twoim kubku było bardzo duże tego eliksiru miłosnego. Będziesz teraz na mnie leciał, ale musimy ją obudzić- powiedział jakby nigdy nic. Uśmiechnął się dość szczerze na zdanie o tym, że będę na niego leciał. Nie wiedziałem, o co mu do końca chodzi.
-To nie prawda... Nie mam ochoty już tak wielkiej jak wtedy..- powiedziałem myśląc o pocałunku
- To nie działa cały czas.. Działa tylko wtedy, kiedy czujesz jakąś inną emocje. Za pierwszym razem działa tak, jak to było z Tobą..-powiedział chyba mnie rozumiejąc. On mnie rozumiał..
-Dobra, a teraz odejdź trochę dalej...- powiedział mrużąc oczy.
Wziął wdech, a między jego dłońmi utworzyła się złota kula. Wyprostował ręce i cisnął ją na moją Rose.
-Nie! Co Ty robisz!!- krzyknąłem podczas kolejnej porcji łez, które usilnie wymykały się z moich oczów. Nadal nie mogłem uwierzyć, że Rose mogła nie żyć. Ale to co on robił przechodziło zdrowy sposób myślenia.
Magnus mnie nie słuchał.. Zrobił tak kilka razy. Za piątym razem nie wytrzymałem. Zerwałem się z podłogi i chwyciłem go za kołnierzyk czarnej koszuli i popychadłem w stronę ściany, kiedy w końcu dotarliśmy do niej przycisnąłem go do niej i spojrzałem mu głęboko w te kocie oczy.
-Przestań! Ona nie żyje!!- powiedziałem i spuściłem głowę ponownie płacząc.
Po chwili poczułem na brodzie jego zimne palce. Uniósł moją twarz i palcami wytarł mi łzy.
-Przykro mi... Myślałem, że to ją obudzi...-powiedział i również w jego oczach powoli zbierały się łzy.
Staliśmy tak jeszcze chwilę gdy nagle Magnus wyrwał się z mojego uścisku.. Popatrzyłem na niego i nie dowierzałem. Przecież ja go strasznie mocno trzymałem.. Jak mu się to udało?
Podszedł z powrotem do Rose. Znowu z jego palców buchnął złoty płomień tylko, że tym razem czarownik zaczął śpiewać po łacinie. Kiedy rzucił czar na Rose otworzyła oczy.
-Rose Ty żyjesz?! - nie dowierzałem. Szybko do niej podbiegłem i ją pocałowałem.
- Magnusie dziękuję!- powiedziałem, a ten tylko kiwnął głową i pstryknął palcami. Nie minęła chwila, a jego już nie było...
Teraz tylko musiałem zaopiekować się moją Rose.
-Rose Ty żyjesz?! - nie dowierzałem. Szybko do niej podbiegłem i ją pocałowałem.
- Magnusie dziękuję!- powiedziałem, a ten tylko kiwnął głową i pstryknął palcami. Nie minęła chwila, a jego już nie było...
Teraz tylko musiałem zaopiekować się moją Rose.
Weź ty mnie tak nie strasz. Już myślałam, że ją poświęciłaś dla tego romansu, ale masz szczęście. Ona żyje. I niech tylko Dimka spróbuje mi zdradzić Rose z Magnusem. To zabiję. Nie wiem jeszcze kogo, ale mam trzy cele na ofiary. Więc sjarbie, uważaj sobie. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńJej Magu ożywił Rose. Supcio rozdział i czekam na nn i życzę weny. Lecę jutro dalej.
OdpowiedzUsuńOo jak słodko. Super rozdział. Lecę czytać następny.
OdpowiedzUsuń