Rozdział 11

* Oczami Dymitra

Kiedy wróciliśmy na dwór próbowałem wymyśleć jak uratować Rose.
Bałem się, że ją stracę. Jeszcze ten  pocałunek z Magnesem. Ciągle nie mogłem tego zapomnieć. Siedząc w swoim pokoju znalazłem schowaną butelkę wódki wyborowej. Zacząłem pić.
Myśli nadal kłębiły mi się jeszcze bardziej w głowie  Nagle w moim pokoju pojawił się gość, który przetrzymywał Rose. Wymachiwał mi jakimś papierem przed nosem.
-Podpisz, a Rose wróci.
Byłem lekko skołowany. Porywacz chce się ze mną umówić. Jeśli to pomoże wrócić Rose do domu.. podpisałem i wtedy to się stało.
Zasnąłem..
Kiedy już się potem obudziłem
stałem przed domem jakiejś dziewczyny i wtedy do mnie dotarło co zrobiłem...
Zauważyłem piękną dziewczynę. Stała koło blondynki i odsłoniła szyję. Miała bujne prawie czarne włosy. Wtedy wszystko sobie przypomniałem. To moja Roza. Zauważyła mnie wsiadła do auta, a ja nie mogłem uwierzyć w to, co się stało. Nawet jej nie goniłem. Może właśnie dobrze się stało? Nasza miłość była zakazana. Nie powinna nawet istnieć. Czując łzy w oczach uciekłem w drugą stronę.
* Oczami Rose
Dojechałam do Polski. Musiałam jechać głównie nocą. Ale na Polskich drogach były korki, więc czasami musiałam jechać rano. W ogóle dzień był trochę inny i szybciej się kończył. Na każdym kroku była policja. Musiałam jechać w zabudowanym mieście 50 km/h . To było bezsensu.
Kiedy dotarliśmy do szkoły musieliśmy zanieść jakieś papiery. Zakwaterowaliśmy się w hotelu niedaleko szkoły. Nie chciałam wrócić do Akademii. Nie jeszcze nie teraz. Teraz liczyło się to by uciekać...
Wiedziałam, że będą nas ścigać, ale musiałam dbać o bezpieczeństwo Lissy.
Nasz pokój był jeszcze mniejszy od poprzedniego, ale był przytulny. Miał czerwone ściany, dwa łóżka i dwa stoliki w korytarzu znajdowała się szafa. Mieliśmy też własną kuchnię, która była w jasnych kolorach z ciemnym aneksem kuchennym. Łazienka była jedną z rzeczy dla których zgodziłam się tu zamieszkać. Była idealna dla mnie. Kabina prysznicowa, umywalka, kibelek i wielkie lustro z ledami świecącymi na zielono.
Po południu poszliśmy kupić książki do szkoły. Miałyśmy iść dalej tej samej klasy dlatego kupiłyśmy jeden komplet i jakieś 30 zeszytów. Poszłyśmy wcześniej spać, bo jutro mieliśmy iść do szkoły po raz pierwszy.

Komentarze

  1. Dimitr nie poddawaj się, walcz o miłość. Super rozdział i czekam na nn i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dimka! Wracaj i odzyskaj swoją Rozę. Oma cię potrzebuje. Jeszce o tym nie wie, ale tak jest. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 12

Rozdział 5

Rozdział 3