Rozdział 2
Dymitr szedł w naszym kierunku. Szedł jak tornado. Brakowało tylko w oddali piorunów, choć w zasadzie w jego oczach zauważyłam iskry...
Nagle porwał Masona do góry za kołnierzyk od koszuli...
To wyglądało niczym komedia. Dymitr z natury był wysoki a Mason nie był zbyt wiele większy ode mnie.
Dymitr napiął wszystkie mięśnie, że aż mu żyły było widać... nie mogłam wyksztusić żadnego slowa.
-Coś za jeden?- warknął ciskając w niego morderczy wzrok. Gdyby wzrok umiał zabijać wampiry to Mason już dawno, by umarł.
-Mason Ashford...
-Nie wieże Ci! Ty... Nie żyjesz...
I wymierzył mu prawego sierpowego...
Nie mogłam już dużej na to paczeć. To było słodkie, że Dymitr był zazdrosny, ale nie kosztem Masona. Tyle co go odzyskałam...
-Dymitr, to na serio on.
Chciałam do niego dotrzeć. Ale tylko mnie odepchnął. Tylko, albo aż odepchnął.
Grunt pod nogami mi się odsunął. No tak nadal byłam mokra od wody tak jak i Mason i nadal byliśmy blisko wody. Kiedy już znowu miałam wlecieć do wody poczułam jak w ostatniej chwili mnie ktoś łapie.
To Mason!
Uwolnił sie Dymitrowi i mnie uratował po raz drugi.
Mason pomógł mi się ponieść.
Nie odwracając się zostawiłam ich samych uprzednio dziękując za ratunek razy dwa.
Oni muszą sobie to sami wyjaśnić.
Znowu zaczęłam biec, by szybciej być w domu, kiedy już dobiegłam szybko się przebrałam w suche rzeczy.
Był to zwykły różowy top z napisem "Love you" i niebieskie spodenki. Włosy upięłam w koka.
Była pora obiadowa. Razem z Ozerą zapisaliśmy się na lekcje gotowania w tamtym roku, więc może nie otruje moją kuchnią Dymitra. Zresztą pokochałam to robić, bo mój ukachany to lubi robić, więc ja nie mogę być gorsza.
Otworzyłam lodówkę i znalazłam potrzebne składniki.
Czyli paprykę, mąkę,mleko,jaja, musztarde, itp.
Następnie udałam się do piwnicy i wybrałam w miarę duże ziemniaki.
Kiedy wróciłam do kuchni zdałam sobie sprawę, że jest genialnie poukładana. Jak wchodzisz przez drzwi obok jest podwójna wisząca szafa, a na ziemi jest druga dwustronna szafa. W niej znajdują sie sztućce i wszystkie talerze. Obok jest zmywarka, dalej kuchenka. Potem to już są szafy na jakieś mąki nie mąki. Właśnie do tej szafy podeszłam i nagle do głowy wypadła mi szalona myśl. Zmienimy kolor ścian. Nie podobał mi się żółty wyblakły do kuchni. Wzięłam garnek i sprzęt do tarcia ziemniaków i zaczęłam robić placki po węgiersku...
Nagle porwał Masona do góry za kołnierzyk od koszuli...
To wyglądało niczym komedia. Dymitr z natury był wysoki a Mason nie był zbyt wiele większy ode mnie.
Dymitr napiął wszystkie mięśnie, że aż mu żyły było widać... nie mogłam wyksztusić żadnego slowa.
-Coś za jeden?- warknął ciskając w niego morderczy wzrok. Gdyby wzrok umiał zabijać wampiry to Mason już dawno, by umarł.
-Mason Ashford...
-Nie wieże Ci! Ty... Nie żyjesz...
I wymierzył mu prawego sierpowego...
Nie mogłam już dużej na to paczeć. To było słodkie, że Dymitr był zazdrosny, ale nie kosztem Masona. Tyle co go odzyskałam...
-Dymitr, to na serio on.
Chciałam do niego dotrzeć. Ale tylko mnie odepchnął. Tylko, albo aż odepchnął.
Grunt pod nogami mi się odsunął. No tak nadal byłam mokra od wody tak jak i Mason i nadal byliśmy blisko wody. Kiedy już znowu miałam wlecieć do wody poczułam jak w ostatniej chwili mnie ktoś łapie.
To Mason!
Uwolnił sie Dymitrowi i mnie uratował po raz drugi.
Mason pomógł mi się ponieść.
Nie odwracając się zostawiłam ich samych uprzednio dziękując za ratunek razy dwa.
Oni muszą sobie to sami wyjaśnić.
Znowu zaczęłam biec, by szybciej być w domu, kiedy już dobiegłam szybko się przebrałam w suche rzeczy.
Był to zwykły różowy top z napisem "Love you" i niebieskie spodenki. Włosy upięłam w koka.
Była pora obiadowa. Razem z Ozerą zapisaliśmy się na lekcje gotowania w tamtym roku, więc może nie otruje moją kuchnią Dymitra. Zresztą pokochałam to robić, bo mój ukachany to lubi robić, więc ja nie mogę być gorsza.
Otworzyłam lodówkę i znalazłam potrzebne składniki.
Czyli paprykę, mąkę,mleko,jaja, musztarde, itp.
Następnie udałam się do piwnicy i wybrałam w miarę duże ziemniaki.
Kiedy wróciłam do kuchni zdałam sobie sprawę, że jest genialnie poukładana. Jak wchodzisz przez drzwi obok jest podwójna wisząca szafa, a na ziemi jest druga dwustronna szafa. W niej znajdują sie sztućce i wszystkie talerze. Obok jest zmywarka, dalej kuchenka. Potem to już są szafy na jakieś mąki nie mąki. Właśnie do tej szafy podeszłam i nagle do głowy wypadła mi szalona myśl. Zmienimy kolor ścian. Nie podobał mi się żółty wyblakły do kuchni. Wzięłam garnek i sprzęt do tarcia ziemniaków i zaczęłam robić placki po węgiersku...
Dimka. Kocham Cię, ale nie bij mojego świeżo upieczonego męża. Tak nie ładnie. Ślepy jesteś? Przecież wiesz jak wygląda Mason. I Rose! Jak mogłaś ich tam zostawić?! Oni się pozabijają 😲😲 Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńNiepokoi mnie to co wydarzy się jak wróci Dymitr. Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.
OdpowiedzUsuń