Rozdział 3
Po skończonym przygotowaniu obiadu drzwi frontowe się otworzyły, a przeznie przeszedł Dymitr i o dziwo za nim był Mason.
Wiedziałam, że Dymitr jest zawsze opanowany i, że nie zrobi krzywdy Masonowi. Na szczęście się nie pomyliłam.
Podałam chłopakom placki. Kiedy zjedli. Dymitr wyjaśnił mi, że wszystko sobie z Masonem wytłumaczył.
Zaprosiłam Masona również na kolację. Ja nie potrzebowałam wyjaśnień dlaczego on żył. Po prostu cieszyłam się, że do mnie wrócił. Rozmawialiśmy na neutralne tematy.
Kiedy było już ciemno Mason poszedł do swojego hotelu, a ja wyszłam na balkon. Była taka piękna i ciepła noc. Księżyc był w pełni na czarnym tle nieba. Było tak pięknie. Ja byłam z moim Dymitrem. Mój Mason żyje, nie ważne jakim wampirem jest, ale żyje.
Może teraz wszystko będzie szło po naszej myśli? Może już nie będziemy mieli problemów? Zaplątana w swojch myślach nawet nie zauważyłam, kiedy Dymitr usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
-Roza..- zwrócił moją uwagę całkowicie na jego osobę
-Tak?-nie wiedziałam o co chodzi, ale spojrzałam w te jego boskie brązowe oczy, w których się rozpływałam. Na chwilę tak porwały mnie myśli, choć o niczym nie pomyślałam..
-Roza, słuchasz mnie w ogóle? W jakim świecie jesteś?
Na ziemię sprowadził mnie jego głos. Otrząsnęłam się z zadumy. Przetarłam twarz.
- Mógłbyś powtórzyć? Zamyśliłam się..-poprosiłam go no co tylko pokręcił głową i się uśmiechnął. Uwielbiałam jego śmiech, uwielbiałam go całego.
-Chodziło mi o to, że jestem Ci wdzięczny za to, że mi zaufałaś i pozwoliłaś mi sam na sam pogadać z Masonem.- powiedział nadal się uśmiechając lekko.
Przypomniały mi się nasze pierwsze treningi. On nigdy się nie uśmiechał. Zawsze był pewny tego co robi. Nigdy nie dopiszczał mnie zbyt blisko i czasami traktował jak dziecko. Jak rok może zmienić tak człowieka?
Nagle poczułam jego usta na swoich. Odsunęłam się zdziwiona.
-No co? Nie moja wina, że znowu odleciałaś... Skarbie nie rób mi tego więcej. Na drugi raz weź mnie ze sobą do swoich myśli.
Uśmiechnęłam się i przyciągnęłam go mocno do siebie całując...
Wiedziałam, że Dymitr jest zawsze opanowany i, że nie zrobi krzywdy Masonowi. Na szczęście się nie pomyliłam.
Podałam chłopakom placki. Kiedy zjedli. Dymitr wyjaśnił mi, że wszystko sobie z Masonem wytłumaczył.
Zaprosiłam Masona również na kolację. Ja nie potrzebowałam wyjaśnień dlaczego on żył. Po prostu cieszyłam się, że do mnie wrócił. Rozmawialiśmy na neutralne tematy.
Kiedy było już ciemno Mason poszedł do swojego hotelu, a ja wyszłam na balkon. Była taka piękna i ciepła noc. Księżyc był w pełni na czarnym tle nieba. Było tak pięknie. Ja byłam z moim Dymitrem. Mój Mason żyje, nie ważne jakim wampirem jest, ale żyje.
Może teraz wszystko będzie szło po naszej myśli? Może już nie będziemy mieli problemów? Zaplątana w swojch myślach nawet nie zauważyłam, kiedy Dymitr usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
-Roza..- zwrócił moją uwagę całkowicie na jego osobę
-Tak?-nie wiedziałam o co chodzi, ale spojrzałam w te jego boskie brązowe oczy, w których się rozpływałam. Na chwilę tak porwały mnie myśli, choć o niczym nie pomyślałam..
-Roza, słuchasz mnie w ogóle? W jakim świecie jesteś?
Na ziemię sprowadził mnie jego głos. Otrząsnęłam się z zadumy. Przetarłam twarz.
- Mógłbyś powtórzyć? Zamyśliłam się..-poprosiłam go no co tylko pokręcił głową i się uśmiechnął. Uwielbiałam jego śmiech, uwielbiałam go całego.
-Chodziło mi o to, że jestem Ci wdzięczny za to, że mi zaufałaś i pozwoliłaś mi sam na sam pogadać z Masonem.- powiedział nadal się uśmiechając lekko.
Przypomniały mi się nasze pierwsze treningi. On nigdy się nie uśmiechał. Zawsze był pewny tego co robi. Nigdy nie dopiszczał mnie zbyt blisko i czasami traktował jak dziecko. Jak rok może zmienić tak człowieka?
Nagle poczułam jego usta na swoich. Odsunęłam się zdziwiona.
-No co? Nie moja wina, że znowu odleciałaś... Skarbie nie rób mi tego więcej. Na drugi raz weź mnie ze sobą do swoich myśli.
Uśmiechnęłam się i przyciągnęłam go mocno do siebie całując...
Jacy oni są słodcy. A zwłaszcza Dimka. Ja chcę wiedzieć, jak to jest, że mój mąż żyje! I o co tu chodzi. Ach te wspomnienia... Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńSweet, ale...... za krótki. Czekam na nn i życzę weny.
OdpowiedzUsuńUrocza końcówka, ale cały czas nurtuje mnie pytanie:KIM JEST TAK NAPRAWDĘ MASON???? Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.
OdpowiedzUsuń💕
OdpowiedzUsuń