Rozdział 6

*Oczami Dymitra

Siedzieliśmy w aucie mojej ukochanej. Aktualnie staliśmy w korku. Po raz któryś z kolei czytałem ogłoszenie. Że też wcześniej na to nie wpadłem...
Dopiero teraz do mnie dotarło, że na tym cholernym ogłoszeniu nie ma dokładnego adresu.
Postanowiłem zadzwonić do tego Magnusa jeszcze raz. Znałem go z lektur, ale nigdy go nie widziałem.
- O co chodzi?- jego tonie głosu był dość specyficzny, ale chyba lubił pomagać ludziom.
-Hej. To ja Dymitr. Słuchaj, bo na tym ogłoszeniu nie ma dokładnego adresu. Więc gdzie się spotkamy?
-Przypomnij mi o co chodziło? A zresztą mniejsza z tym. W którym miejscu jesteś dokładnie?
-Aktualnie jestem w jakimś korku. Jestem Oplem Insygnią. Powinieneś  od razu poznać.
Nagle połączenie zostało przerwane.
-Yyy Magnus!
Oderwałem telefon od ucha i spoglądając na ekran zauważyłem, że Bane się rozłączył. Ten gościu wydawał się dość nie z tego świata, ale w sumie my też nie należeliśmy do świata ludzi. Dlatego mu zaufałem.
Nagle w aucie wybuchnął niebieski dym i na siedzeniu obok mnie zmaterializował się chłopak, a raczej mężczyzna. Wyglądał na około 18 lat, ale doskonale zdawałem sobie sprawę, że ma kilkanaście wieków za sobą. Miał niespotykane kocie oczy i mocny makijaż. Jego strój był głównie czarny. Jego włosy były ułożone w kolce, a na końcach nie miały zwykłego czarnego koloru tylko różowy. Tak jak sądziłem był z niego tajemniczy gościu.
W ręce miał kieliszek z szampanem, a jego ciuchy miały cekiny.
Był przystojny to trzeba było mu przyznać.
-No i jak? Zrób sobie zdjęcie, będzie na dłużej...- powiedział w moim kierunku. Uśmiechnął się lekko. Podał mi swoją rękę, której paznokcie były umalowane na czarno, miał też kilka pierścionków na palcach. I dopiero teraz zauważyłem, że ma kolczyk na uchu.
-Jestem Magnus Bane.
Mocno uścisnąłem jego dłoń
-Dymitr Bielikow.
Zmrużył lekko oczy i teraz bardziej były podobne do oczów kota. On dopiero wygląda jak Bóg. Pomyślałem jak ja w jego mniemaniu wyglądam. W zwyczajnym białym t-shercie, który opinał moje mięśnie i oczywiście nie obyło się bez mojego ukochanego prochowca. Do tego zwykłe czarne spodnie. Włosy miałem rozpuszczone i jak w tym stroju mogę być porównywany do Boga? Nie rozumiałem czemu moja Roza tak na mnie mówi, ale o dziwo nigdy się tak na tym nie zastanawiałem.
- Przypomniało mi się skąd Cię znam..- powiedział nagle Magnus. Machnął ręką na moje zdziwione spojrzenie. -To było jakiś czas temu... Ty jesteś tym niepokonanym dhampirem tak? A gdzie jest ta Twoja uczennica, która uciekła ze szkoły, by Cię zabić? -zapytał patrząc na mnie uważnie...
Zastanawiało mnie skąd on o tym wszystkim wie..
-Tak to chyba ja jestem tym niepokonanym dhampirem. Ta uczennica jest już moją dziewczyną i ma na imię Rose. - powiedziałem, a on pokiwał głową w górę i w dół jakby nagle wszystko zrozumiał.
-To wszystko wyjaśnia. Znałem i robiłem kiedyś interesy z jej ojcem. Mazur jest jeszcze bardziej chciwy niż najgorszy demon na świecie..- stwierdził i zaczął machać tym kieliszkiem i ręką. Potem westchnął smutno na te wspomnienia. Potem popatrzył w stronę korku, który nie poruszył się nawet o milimetr.
-Jeny! Będziemy tu chyba stać całe wieki !!-kiwnął podenerwowany głową..- Mam ciekawsze rzeczy do robienia niż stanie w tym korku! - powiedział podnosząc jedną brew do góry i zaczął machać rękami, a spomiędzy jego palców wydobywały się niebieskie płomyki. Po chwili znaleźliśmy się w dużym pomieszczeniu. Ściany dominowały w ciemnych kolorach głównie w szarościach , stare meble i oczywiście na stoliku był szampan. W salonie było też duże okno z balkonem. Nie zdążyliśmy dobrze wejść do środka, a Magnus pstryknął palcami, a w naszych dłoniach pojawiły się kieliszki z szampanem.
- A, więc co was do mnie sprowadza?- spytał siadając na fotelu. Ułożył nogę na nogę i przyglądając nam się. Razem z Masonem usiedliśmy na sofie.
- Widzę, że zapowiada się długą opowieść... -znowu pstryknął palcami i z kuchni przyleciały trzy filiżanki potem trzy torebki herbaty, a na koniec przyleciał czajnik. Wyglądało to niezwykle magicznie.
Mason wolał szampana, ale ja przecież prowadziłem auto, dlatego wolałem się napić herbaty.
Czarownik zamoczył lekko wargi w płynie i nagle zrobił się cały czerwony, widząc też, że ja piję znowu pstryknął palcami i mój kubek zniknął.
- O co chodzi?- spytałem nie rozumiejąc
- Tam był eliksir miłosny..-powiedział, a ja nie wiedząc czym się kieruje zerwałem się z sofy i udałem się w jego stronę. Złapałem go.za twarz. Tak bardzo pragnąłem go pocałować..
 I zrobiłem to.. złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.. Czarownik wstrzymał oddech i o dziwo zaczął oddawać pocałunek.
Po paru minutach się ode mnie oderwał...
Eliksir przestał działać.. patrzyłem na niego jak zamurowany. Nadal czułem jego usta na swoich. Zdawałem sobie sprawę, że to była moja inicjatywa. Ale mógł mnie odepchnąć, jednak on przecież też trochę wypił tego napoju.
Otrząsnął się i powiedział, że nic się nie wydarzyło.
-Spróbuj komuś to powiedzieć, a zwłaszcza mojemu chłopakowi!- ryknął tylko w stronę moją i Masona
Oboje kiwnęliśmy głowami na znak zgody.
W końcu usiadłem na sofie i spojrzałem na niego.
-Jak ma na imię?- spytałem
-Alec..., A tak w zasadzie  to jego pełne imię to Alexander.. A co zazdrosny? - spojrzał na mnie i uśmiechnął się w moim kierunku zadziornie.
-Nie. Byłem ciekawy tylko.. Możemy przejść do naszej sprawy?
- Tak! W końcu zaczynasz mówić w moim języku...- klasnął uradowany w dłonie - Więc zamieniam się w słuch...
-Masonie..- kiwnąłem w jego stronę głową
- No więc cześć Magnus. Słuchaj chodzi o to, że ja umarłem no nie. Ale potem stałem się wampirem, ale nie jestem do żadnego typu podobny.  A ostatnio jakieś cienie mnie śledzą. Nie wiem czemu i tu jesteś głównie nam potrzebny.- opowiedział szybko Mason
Magnus wstał leniwie i odłożył z gracją kieliszek. Chwycił głowę Masona w swoje ręce. Chłopak pewnie pomyślał, że ten chce go pocałować.
- Siedź spokojnie Masonie. Wejdę do Twoich myśli.- powiedział zabawnie mróżąc oczy.
Teraz odchylił jego głowę do góry. Zacisnął mocniej palce i zamknął oczy. Nie wiem ile tak stał w tej pozycji, ale po paru minutach otworzył oczy i odsunął dłonie.
-Ciekawe..- powiedział tylko
- Co jest takie ciekawe?- zdziwiłem się
- Jego wcale nie przemieniono zrobiono mi coś gorszego...- powiedział zastanawiając się nad czymś głęboko. -Tak.. to musi być to ... Ktoś założył na Ciebie klątwę Masonie...- powiedział jakby to było coś normalnego..-Musisz chyba tu u mnie zostać, a razem coś wymyślimy.. Pewnie to całe zło wysypało mi do tej herbaty ten eliksir.. - kontynuował dalej swój wywód Magnus
- Że co? Czekaj wolniej... On ma jakąś klątwę i chcesz go tu zostawić tak?Dobrze rozumiem?- spytałem zdecydowanie
- Chyba tak. - powiedział po czym wstał.- Chodź pomogę dostać Ci się szybko do domu. Jestem Ci to winien za ten pocałunek. - powiedział i znowu ujrzałem tylko niebieskie płomyki. -Pomyśl do jakiego miejsca chcesz się udać- powiedział mi cicho do ucha co też i zrobiłem. Kiedy otworzyłem oczy byłem już w moim i Rozy domu. Było w nim zimno i ciemno.
-Chodź ze mną Magnusie. Podejrzewam, że coś tu nie gra..- powiedziałem do czarownika
-Zdecydowanie coś tu nie gra.- stwierdził
Poszliśmy w kierunku kuchni. Nic się nie zmieniło, ale nie było widać w niej mojej ukochanej. Szybko pobiegłem.sprawdzić łazienkę, w której również było pusto. I dopiero kiedy weszliśmy do salonu oświęciłem światło i moim oczom ukazał się przerażający widok. Na sofie leżała moja ukochana, która była przeraźliwie blada na oczach miała szron.
Magnus też podszedł bliżej i położył swoją dłoń na jej ciele.
-Ona nie żyje..-powiedział
-Co Ty mówisz?- spytałem z niedowierzeniem. Moja Rose i umrzeć? Nie.. nie po tym co dla mnie zrobiła...
-Nie żyje w tym świecie. Ale jest nadzieja, że wróci.. musimy tylko jej w tym leciutko pomóc.
Płakałem. Nic już na oczy nie widziałem. Moja Rose może nie żyć? Co.to.to nie... Magnus widząc mój stan przyciągnął mnie bliżej do siebie i mocno przytulił. Pewnie wiedział jak się czułem. Nie przeszkadzało mi to, że mnie obejmował. Też go mocno uścisnąłem..
-Kiedy zaczynamy?- spytałem twardo nadal go nie puszczając
-Zaraz. - powiedział
Uśmiechnąłem się i przytuliłem go mocniej...

Komentarze

  1. Co Tu Się Dzieje? Jak ja nic nie rozumiem. Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER, ale nie zbyt rozumieco tu się dzieje. Czekam na nn i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  3. CO TY Z NIMI ROBISZ KOBIETO?! ROSE! MASON! DYMITR! ON GO POCAŁOWAŁ!!! JAK MOGŁAŚ!!! TO PRAWIE JAK ZDRADA!!! JAK TY ŚPISZ PO NOCACH?! MÓJ MĄŻ PRZEKLĘTY?! NO SUPER, CO JESZCZE... A TAK! ROSE JEST W JAKIEJŚ POZA WYMIAROWEJ HIBERNACJI!!!!!!!!! NO BRAWO. UGH... Ale choć czeka cię niedługo śmierć i tak Cię kocham. Rozdział świetny, choć nie eiem czemu, miałam nadzieję, że Dimka go uderzy. A on co?! POCAŁOWAŁ GO!!!! Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 12

Rozdział 5

Rozdział 3