Rozdział 12
* Oczami Rose
Szliśmy z Lissą do szkoły. Nagle zaatakowały nas strzygi. Szliśmy akurat przez tunel. Było ich z pięciu. Nakazałam w myślach Lissie uciekać co chyba zrobiła, a ja zaatakowałam wszystkich pięciu. Były to świeżo przemienione strzygi, więc dwie z niech zabiłam w łatwy sposób. Pozostałe trzy były osobnikami bardzo trudnymi. Coraz bardziej brakowało mi sił, ale nie mogłam dopuścić by dostały Lissę w swoje ochydne łapy. Traciłam kontrolę i w pewnej chwili poczułam kły na skórze. Z początku mi się podobalo nawet bardzo nawet nie miałam siły odepchnąć strzygę od siebie. Czułam, że umieram. Miałam otwarte oczy i kiedy miałam już odpływać zauważyłam, że dwie strzygi pochylają się nad Lissą.
-Nie!- krzyknęłam i pochłonęła mnie ciemność.
Kiedy się obudziłam czułam się nadnaturalne szybka. Podbiegłam do lustra i zauważyłam, że jestem piękna. Miałam idealną cerę i iście białą karnację, która dodawała mi wdzięku. Na sąsiednim łóżku budziła się Lissa. Pamiętałam ją. Też miała śnieżną cerę. Była niczym anioł śmierci. Wyściskałyśmy się i poszliśmy na łowy.
* Na łowach
Zacząłam się na ukrytego mężczyznę i razem z Lissą zajęliśmy się nim. Potem całe wesołe poszliśmy do domu.
Byliśmy szybkie.
Piękne.
Niepokonane.
Byłyśmy strzygami...
Podświadomie to wiedziałyśmy,
lecz nas to nie obchodziło.
Szliśmy z Lissą do szkoły. Nagle zaatakowały nas strzygi. Szliśmy akurat przez tunel. Było ich z pięciu. Nakazałam w myślach Lissie uciekać co chyba zrobiła, a ja zaatakowałam wszystkich pięciu. Były to świeżo przemienione strzygi, więc dwie z niech zabiłam w łatwy sposób. Pozostałe trzy były osobnikami bardzo trudnymi. Coraz bardziej brakowało mi sił, ale nie mogłam dopuścić by dostały Lissę w swoje ochydne łapy. Traciłam kontrolę i w pewnej chwili poczułam kły na skórze. Z początku mi się podobalo nawet bardzo nawet nie miałam siły odepchnąć strzygę od siebie. Czułam, że umieram. Miałam otwarte oczy i kiedy miałam już odpływać zauważyłam, że dwie strzygi pochylają się nad Lissą.
-Nie!- krzyknęłam i pochłonęła mnie ciemność.
Kiedy się obudziłam czułam się nadnaturalne szybka. Podbiegłam do lustra i zauważyłam, że jestem piękna. Miałam idealną cerę i iście białą karnację, która dodawała mi wdzięku. Na sąsiednim łóżku budziła się Lissa. Pamiętałam ją. Też miała śnieżną cerę. Była niczym anioł śmierci. Wyściskałyśmy się i poszliśmy na łowy.
* Na łowach
Zacząłam się na ukrytego mężczyznę i razem z Lissą zajęliśmy się nim. Potem całe wesołe poszliśmy do domu.
Byliśmy szybkie.
Piękne.
Niepokonane.
Byłyśmy strzygami...
Podświadomie to wiedziałyśmy,
lecz nas to nie obchodziło.
Jej! Rose została z Liss strzyą! To genialne. Teraz dawaj nam tu Dimkę i coś musi zrobić. Najlepiej niech go też przemienią.😏 A później ich niesmiertelne życie razem... Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńKaringa, a co z Christianem.
UsuńCo do rozdziału, jest ŚWIETNY, tego to się nie spodziewałam. Czekam na nn i życzę weny.
Co tu się dzieje? Super rozdział. Czekam na następny i życzę weny.
OdpowiedzUsuń